TRADYCJA I ZWYCZAJE --> Zwyczaje świąteczne
zdj

Specyficzne tradycje Śląska Cieszyńskiego związane były z cyklicznymi świętami i rodzinnymi uroczystościami. Wyjątkowym czasem było Boże Narodzenie, zwane tu ­Godami. Magicznym czasem była przede wszystkim Wigilia. Już od rana od domu do domu wędrowały grupy dzieci zwane winszownikami lub połaźnikami (z charakterystyczną gałązką jodłową nazywaną połaźniczką). Składały życzenia i dostawały za to słodycze.

Charakterystycznym dla regionu zwyczajem było stawianie na wigilijnym stole misek ze zbożami, z czosnkiem i cebulą. Miało to zapewnić dostatek tych produktów przez cały rok. Pod nogi stołu wkładano metalowy przedmiot, np. siekierę, co znów miało zapobiegać bólom stawów.

Potrawy były bardzo zróżnicowane, ale w każdej wsi znaleźć można było struclę z makiem czy zupę grochową. Znane z polskich Wigilii ryby pojawiły się tu dopiero w okresie dwudziestolecia międzywojennego.

Po kolacji przychodził czas wróżb. Zwłaszcza panny chciały się dowiedzieć, czy w ­nadchodzącym roku wyjdą za mąż. W tym celu brały po ciemku naręcze drewien. Ich parzysta liczba oznaczała, że wkrótce odbędzie się ślub.

Drugiego dnia świąt rozpoczynał się czas kolędowania. Domy odwiedzali młodzi chłopcy – „pastuszkowie” z szopką (­betlymkiem) – i składali życzenia, śpiewając kolędy. Dorośli kolędnicy chodzili wieczorami. Czas Godów zamykało święto Trzech Króli, kiedy to na wsiach można było spotkać przebranych za trzech monarchów mężczyzn, którzy odwiedzali domy, opowiadając biblijną historię narodzenia Jezusa.

Ważnym świętem w obrzędowym kalendarzu Śląska Cieszyńskiego była również Wielkanoc. W Wielki Piątek chodzono do rzek i strumieni, żeby się obmyć. Nad wodę ­prowadzono również zwierzęta. Zwyczaj ten miał dawać zdrowie na cały rok. Aby zyskać urodzaj, w Wielką Sobotę mężczyźni lub dzieci chodzili do sadów, gdzie trzęśli drzewami owocowymi. Kobiety zajęte były w tym czasie gotowaniem. Piekły m.in. tradycyjne ciasto drożdżowe, zwane w niektórych domach „murzinem”, nadziewane szynką lub kiełbasą. W świąteczny poniedziałek młodzi chłopcy wychodzili na wieś polewać dziewczyny wodą lub smagać gałązkami jałowca zwanymi karbaczami. Na wiejskich ścieżkach widać było również grupy młodych dziewczyn, które chodząc ze zdobionym wydmuszkami i wstążeczkami zielonym drzewkiem (goiczkiem), śpiewały pod oknami domów piosenki i składały życzenia.

powrót